Kolejne pięć dni spędziłam również w studiu. Nagrałam kolejne trzy piosenki. Unikałam kontaktu z Harrym na tyle na ile mogłam. Ale w końcu los sprawił że nasze drogi się skrzyżowały. Wpadłam na niego gdy wyszłam ze studia i skręciłam w boczną uliczkę przy tym budynku.
-Cina! Co ty tu robisz?
-Ja? Spaceruję. - Odpowiedziałam monotonnie. I chciałam go wyminąć, ale zablokował mi drogę.
-Coś się stało? Nie widuje cię ostatnio.
-Nie. Nic mi nie jest. - Odpowiedziałam i wyminęłam go.
-Czemu mnie unikasz? - Spytał, a ja zatrzymałam się.
-Nie unikam cię. - Odpowiedziałam wciąż stojąc do niego plecami.
-Tak? To czemu stoisz do mnie tyłem?
-Bo się spieszę. - Powiedziałam i zrobiłam dwa kroki do przodu a on złapał mnie za przedramię przez co się zatrzymałam. Odwróciłam się do niego i zapytałam. - Czego chcesz Harry?
-Czemu mnie unikasz?
-Zaciąłeś się? Już mówiłam. Nie unikam cię. Mam dużo spraw do załatwienia. A teraz czy mógłbyś mnie puścić bo się śpieszę?
-Mówisz że nie unikasz? To czemu nie spojrzysz mi w twarz jak do mnie mówisz? - Spytał, a mój błądzący wzrok w końcu spotkał się z jego zielonymi tęczówkami wpatrującymi się w moją twarz. - Unikasz mnie. Czemu?
-Ja? Nie wiem. Daj mi spokój Harry. Proszę. - Powiedziałam i wyrwałam swoją rękę z jego uścisku i pobiegłam w stronę przystanku.
-Cina! Wstawaj! - Usłyszałam drażniący uszy pisk mojej kuzynki.
-Wyjdź.
-O nie. Unikałaś mnie przez prawie tydzień. Dzisiaj wychodzimy.
-Nigdzie nie idę. - Powiedziałam wtulając się bardziej w poduszkę przez co mój głos stał się bardziej niewyraźny.
-Idziesz. - Powiedziała lekko zirytowana. - Mam dla nas plany.
-To idźcie beze mnie. Nie mam ochoty iść z twoimi znajomi gdzieś. Nie żebym ich nie lubiła. Fajni są. - Mówiłam dalej w poduszkę.
-Tylko ty i ja. Czas spędzić trochę czasu z rodzinką nie uważasz?
-Nie.
-Cina no już!
-Nigdzie nie idę.
-A jak ci powiem że załatwiłam bilety na Summer Festiwal w Central Parku który odbędzie się niedługo. - Na te słowa od razu się ożywiłam.
-Co?! Co załatwiłaś?! - Stała nad moim łóżkiem z wielkim uśmiechem na ustach trzymając bilet w ręce. Wyciągnęłam rękę w jej stronę, a ona ją odsunęła.
-Bilet dostaniesz później.
-Ale ...
-Żadne ale, Spędzisz ten dni ze mną i moimi przyjaciółmi. Wyjdziesz do ludzi. Miło spędzisz czas. A siedemnastego lipca wejdziemy wszyscy do Central Parku i spędzimy tam trzy dni, no może cztery bawiąc się świetnie. - Powiedziała wesoło. - A teraz rusz swoją dupę i wychodzimy! - Wrzasnęła i wyszła z mojego pokoju. - A i spakuj w torbę wygodne sportowe ciuchy! - Krzyknęła otwierając znów drzwi.
-Co ona znowu wymyśliła? - Jęknęłam, ale wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki ogarnąć się. Po trzydziestu minutach wyszłam owinięta ręcznikiem, z makijażem i włosami upiętymi w wysoką kitkę. Weszłam do garderoby i ubrałam się (spodenki, bluzka), a następnie w plecak wrzuciłam spodenki, bluzkę i buty. I zbiegłam na dół. Tasza siedziała w kuchni, słysząc że zbiegam wyszła ubrana w (bluzka, spodenki, buty i plecak) w ręce trzymała półtora litrową wodę.
-Trzymaj. Przyda ci się. - Wzięłam ją od niej i wrzuciłam w mój plecak. Otworzyłam szafkę na buty i wyjęłam z niej moje conversy. - O nie! - Krzyknęła a ja na nią spojrzałam.
-Co się stało?
-Chyba nie masz zamiaru iść w tych butach?
-Czemu?
-O Boże chcesz żeby cię wyśmiali. Załóż te. - Powiedziała podając mi z szafki jedne ze swoich szpilek.
-Gdzie ty mnie kobieto zabierasz?
-Na trening.
-W szpilkach?
-One mają cię tylko prezentować przy wejściu. Wiesz pierwsze wrażenie. - Pokręciłam głową i nic nie mówiąc założyłam te buty i wyszłyśmy. Wsiadłyśmy do autobusu w stronę miasta.
-Gdzie konkretnie jedziemy?
-Dostałam dwa darmowe karnety na taniec. I będziemy tam jeździć co dzień przez wakacje. No prawie co dziennie. Wiadomo że mamy inne sprawy też. Ale ważny jest do końca wakacji i możemy tam spędzać tyle czasu ile chcemy. - Powiedziała z uśmiechem. - A wiem że od zawsze marzyłaś by uczyć się profesjonalnie tańca. Babcia mi obiecała że mnie zapisze w wakacje. Ale dostałam darmowe wejście jak widać. Ale po wakacjach nas zapisze. - Nie przestawała się uśmiechać, a i ja się uśmiechałam.
To prawda. Zawsze chciałam tańczyć. Taniec to moja pasja. Ale nie umiem zbytnio tańczyć. A teraz Tasza pomaga mi spełnić jedno z wielu moich marzeń. A przede wszystkim pomaga mi się otworzyć znów na ludzi.
Wysiadłyśmy na obrzeżach miasta, godzinka drogi od domu busem. Jej strój do ćwiczeń przedstawiał się równie nieźle co mój (spodenki, bluzka)
Po trzygodzinnej lekcji trener pochwalił całą grupę.
-Jak na pierwszą lekcje w te wakacje macie niezłą formę i nieźle wam idzie taniec. Widzimy się jutro. Chyba że ktoś chce jeszcze zostać to proszę. A tutaj dziewczyny i chłopaki - Wskazał Tasze, mnie, dwie murzynki o kręconych ciemnych włosach i jeszcze dwie blondynki oraz dwóch blondynów, dwóch brunetów i trzech ciemnoskórych chłopaków i krótkich ciemnych włosach. - wy spisaliście się najlepiej. Jeśli pozwolicie, chciałbym abyście zapisali się do mojej specjalnej grupy tanecznej. Na pewno nie pożałujecie. I szybko znajdziecie się na scenie. A o to przecież chodzi każdemu tancerzowi i każdej tancerce. - Powiedział i uśmiechnął się. - Czekam na waszą decyzję do piątku. - Powiedział i odszedł do konsoli. A my wyszłyśmy, niektórzy również tak uczynili, a inni zostali
-Widzisz? Jakie szczęście. Boże znajdziemy się na scenie. - Tasza mówiła rozmarzonym głosem.
-To znaczy że chcesz przyjąć jego propozycję?
-A ty nie? - Zdziwiła się.
-Sama nie wiem.
-Niema się nad czym zastanawiać. On rzadko komu składa takie propozycje. Dostać taką propozycję od niego to zaszczyt. Jego tancerze jeżdżą po świecie. Tańczą praktycznie wszędzie. A co najważniejsze on jest uwielbiany wśród piosenkarzy i piosenkarek i to właśnie jego tancerze najczęściej występują w teledyskach gwiazd. - Przerwała ponieważ zadzwonił jej telefon. - No cześć ... Tak ... Zaraz będziemy ... No pewnie ... - Powiedziała z wielkim uśmiechem. - Okej do zobaczenia. - Powiedziała i rozłączyła się. - Wieczorem idziemy na imprezę. - Oznajmiła mi z uśmiechem.
Dwadzieścia minut później wchodziłyśmy do parku gdzie wszyscy siedzieli.
-No jesteście wreszcie!
-Ile można na was czekać! - Mike i Ricky którzy to krzyknęli wstali i podeszli do nas przywitać się całusem w policzek co mnie zdziwiło ale starałam się nie panikować. Reszta uczyniła to samo.
-Hej Niall idziemy zagrać? - Spytał Harry blondyna.
-Jasne. - Odpowiedział blondyn. - Ktoś jeszcze idzie? - Spytał biorąc piłkę i kierując się już z Harrym kawałek od nas.Lucas i Nathaniel wstali i poszli z nimi. Reszta siedziała i gadała dalej. Zauważyłam że Zayn podrywa Jade. I miałam ochotę się śmiać z tej dwójki.
Gdy wybiła osiemnasta wszyscy zgodnie się zgodziliśmy że czas zwijać się na imprezę. Udaliśmy się na parking. Stały tam tylko dwa kabriolety. Do jednego wsiadł Zayn, Niall Jade, Lizzy,Hannah i Mike. A do drugiego Lukas, Nathan, Ricky, Harry, Tasza i Ja. Za kierownicą usiadł Lukas, a Tasza obok niego. I wypadło na to że ja z chłopakami muszę usiąść z tyłu.
-Dwie osoby siedzą na środku. - Powiedział Lukas gdy chłopacy już siedzieli i ja miałam wsiadać któremuś z nich na kolanach. I wypadło na to że usiądę na kolanach Harry'emu.
----------------------------------------
Na samym początku chce przeprosić za tak długą nie obecność. Mam dużo spraw na głowie.
Mam nadzieje że będziecie wyrozumiali i nie okrzyczycie mnie.
Oraz mam nadzieję że rozdział się podoba. I że nie zawiodłam was.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Cudowny! *_*
OdpowiedzUsuńCzekam na nn :)
Zakochałam się! Cudowny! *_*
OdpowiedzUsuńAlex
Cudowny! *_*
OdpowiedzUsuńMagda