czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział Siódmy

Boje się go? Nie wiem. On nie jest nim. Nie jest Gregiem.
Zacisnęłam mocno powieki. Gdy otworzyłam oczy i spojrzałam na niego siedział cały czas na łóżku i wpatrywał się we mnie z wyczekiwaniem i czymś czego nie potrafię opisać.
-Ja ... - Przygryzłam dolną wargę, a po chwili odezwałam się ponownie, już pewniejszym głosem. - Nie. Nie boję się ciebie Harry. Boję się wspomnień, które mnie nawiedzają. I boję się tego że to może się powtórzyć. Ty mi nic nie zrobiłeś. Ale twoje zachowanie wtedy, mnie przeraziło. I ta twoja natarczywość. Przypomniało mi to o tym że znowu może mnie to spotkać, obudziłeś we mnie te wspomnienia swoim zachowaniem, co mnie przeraziło. Ale, ty ... ty taki nie jesteś prawda? - Ciężko oddychałam i trząsł mi się głos przez całą moją wypowiedź. - Ale ja, chyba się nie boję ciebie. Nie wiem.
-Muszę mieć pewność.
-Po co ci ona? To coś zmieni? Po za tym, nie wiem. Naprawdę nie wiem. To trudne.
Sama nie wiem czy się ciebie boję!
-Cina spokojnie.
-Przestań to powtarzać! - Zatkało go. - Przepraszam. Ja ... Chyba lepiej będzie jak pójdę. - Powiedziałam, wzięłam moje buty do ręki i podeszłam do drzwi otwierając je, a następnie zbiegłam po schodach na dół i wyszłam z domu. Przeszłam przez płot do ogrodu dziadków i tam położyłam się na tarasie na pufach. I tak spędziłam noc.

W końcu się obudziłam. Zerknęłam na godzinę w telefonie, dochodzi dziewiąta. Weszłam po cichu przez tylne drzwi. Zastanawiacie się pewnie czemu nie zrobiłam tego wcześniej? Cóż, dziadkowie mają system ochronny, czy jak tam to zwał. Są tak zaprogramowane żeby same blokowały się o dwudziestej drugiej i odblokowywały o ósmej rano. Jak najciszej zamknęłam drzwi. Słyszałam jak po kuchni krząta się babcia. Więc po cichu i szybko minęłam kuchnię, oraz zerkając szybko do salonu czy dziadek mnie zauważy, ale nie było takich szans. Więc szybko pobiegłam na schody. I jak najciszej tylko potrafiłam weszłam na górę, a następnie do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko nie mając na nic siły.
Czy ja naprawdę wszystko mu wczoraj powiedziałam? Nie wierze. To się nie miało stać.

Sama nie wiem kiedy zasnęłam. Ale gdy się obudziłam była trzynasta. Wzięłam prysznic, ubrałam czarne szorty i biały top z czarną pacyfką. Na szyję założyłam biały rzemyk na którym wisiał ten sam symbol zrobiony z czystego czarnego srebra. Ubrałam czarne converse'y, wzięłam mój mały plecak, wrzuciłam do niego mój zeszyt, długopis, sakiewkę. Założyłam słuchawki, a w telefonie włączyłam muzykę i wsunęłam go w kieszeń. Zbiegłam na dół wzięłam bmx'a i wyszłam z domu krzycząc że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę. Nie zawracałam sobie głowy jazdy autobusem i na rowerze pojechałam do miasta. Trochę mi to zajęło. Ale było warto. Znów czuć się tak jak kiedyś. Jakby nigdy nic się nie stało. Odszukałam studio nagraniowe i zanim do niego weszłam wyłączyłam muzykę, a słuchawki zsunęłam z uszu na szyję.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry. W czym mogę pani pomóc?
-Chciałabym nagrać kilka swoich piosenek. Macie dzisiaj jeszcze wolne studio?
-Dobrze. Chwileczkę. - Koleś zaczął coś grzebać w komputerze. Po chwili znowu zwrócił się do mnie. - Tak, mamy wolne studio numer Osiem. Drugie piętro. Sześć dolarów za godzinę.
-Zapłacę przy wyjściu. Dziękuję. - Powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów. Z łatwością odnalazłam studio. Rower oparłam o ścianę koło kanapy, plecak położyłam na stoliku przed nią i wyciągnęłam z niego długopis i zeszyt. Podeszłam do konsoli zaczęłam podśpiewywać sobie tekst i tworzyć do niego melodie. Zajęło mi to siedemdziesiąt pięć minut. Następnie weszłam do kabiny dźwiękoszczelnej i zaczęłam nagrywać jak śpiewam. Następnie zmontowałam wszystko. Efekt końcowy był wspaniały.

Now that you'reout of my life / Teraz kiedy wyniosłeś się już z mojego życia
I'm so much better / Jest mi znacznie lepiej
You thought that I'd be weak without you / Myślałeś że będę słaba bez ciebie
But I'm stronger / Ale jestem silniejsza
You thought that I'd be broke without you / Myślałeś że zbankrutuję bez ciebie
But I'm richer / Ale jestem bogatsza
You thought that I'd be sad without you / Myślałeś że będę smutniejsza bez ciebie
I laugh harder / Lecz śmieje się weselej
You thought I wouldn't grow without you / Myślałeś że się nie rozwinę bez ciebie
Now I'm wiser / Teraz jestem rozsądniejsza
Thought that I'd be helpless without you / Myślałeś że będę bezradna bez ciebie
But I'm smater / Ale jestem bystrzejsza
You thought that I'd be stressed without you / Myślałeś że będę zestresowana bez ciebie
But I'm chillin' / Ale jestem wyluzowana
You thought I wouldn't sell without you / Myślałeś że nie będę sprzedawać bez ciebie
Sold 9 milion / Tymczasem sprzedałam miliony

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

Thought I couldn't breathe without you / Myślałeś że nie złapię tchu bez ciebie
I'm inhaling / Lecz ja oddycham
You thought I couldn't see without you / Myślałeś że stracę wzrok bez ciebie
Perfect vision / Jest doskonały
You thought I couldn't last without you / Myślałeś że nie przetrwam bez ciebie
But I'm lastin' / Ale ja trwam
You thought that I would die without you / Myślałeś że umrę bez ciebie
But I'm livin' / Ale ja żyję
Thought that I would fail without you / Myślałeś że się stoczę bez ciebie
But I'm on top / Ale jestem na szczycie
Thought it would be over by now / Myślałeś że już będzie po mnie
But it won't stop / Ale to się nie skończy
Thought that I would self destruct / Myślałeś że sama się zniszczę
But I'm still here / Ale ja wciąż tu tkwię
Even in my years to come / Nawet przez nadchodzące lata
I'm still gone be here / Nadal tu będę

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

I'm wishin' you the best / Życzę ci jak najlepiej
Pray that you are blessed / Modlę się byś był błogosławiony
Bring much success, no stress, and lots of happiness / Wielu sukcesów, żadnego stresu, dużo szczęścia
I'm better than that / Jestem lepsza ponad to
I'm not gone blast you on the radio / Nie nakrzyczę na ciebie w radio
I'm better than that / Jestem lepsza ponad to
I'm not gone lie on you and evalue / Nie okłamię też ciebie ani twojej rodziny
I'm better than that / Jestem lepsza ponad to
I'm not gone hate on you in the magazines / Nie obrzucę cię nienawiścią w jakiejś gazecie
I'm better than that / Jestem lepsza ponad to
I'm not gone compromise my Christianity / Nie skompromituję swojego Chrześcijaństwa
I'm better than that / Jestem lepsza ponad to
You know I'm not gone diss you on the internet / Wiesz, że nie obrażę cię w internecie
Couse my mama taugh me better than that / Bo moja matka uczyła mnie, bym była lepsza ponad to

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

After of all of the darkness and sadness / Po ciemności i smutku
Soon comes happiness / Wkrótce przyjdzie radość
If I surround my self with positive things / Jeśli otoczę się pozytywami
I'll gain prosperity / Powodzenie samo nadejdzie

I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm not gone give up (What?) / Nie poddam się (Co?)
I'm not gone stop (What?) / Nie zatrzymam się (Co?)
I'm gon work harder (What?) / Będę pracować ciężej (Co?)
I'm a survivor (What?) / Potrafię przetrwać (Co?)
I'm gonna make it (What?) / Na pewno to zrobię (Co?)
I will survive (What?) / Przeżyję (Co?)
Keep on survivin (What?) / Dalej będę sobie radzić (Co?)

-----------------------------------------------------------------
---------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 28 stycznia 2015

LIEBSTER AWARDS

Dziękuję za nominację Mrs.Malik

Nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego blogera za tak zwaną dobrą robotę. Nominuje się blogi o małej liczbie wyświetleń i obserwatorów.

Odpowiedzi na Pytania:

1. Kogo z 1D lubisz najbardziej?

Harry'ego i Nialla.

2. Ulubiony kolor?

Fioletowy i Błękitny.

3. Gdzie chciałabyś zamieszkać?

Nowy Jork, Barcelona lub Sydney.

4. Czego pragniesz w życiu?

Jest wiele rzeczy jakich pragnę. Ale najbardziej chyba akceptacji, zrozumienia, przyjaźni, miłości hehe, pieniędzy bo w życiu się przydadzą, kariery jako pisarka, aktorka, piosenkarka lub tancerka. Ale przede wszystkim pragnę być szczęśliwa. Czerpać z życia jak najwięcej. Żyć chwilą i łamać zasady ile wlezie :D

5. Twoje najskrytsze marzenie?

To moja wielka tajemnica. Nie powiem.

6. Ulubiona książka?

Myślę że Saga Więzień Labiryntu Jamesa Dashnera i Saga o Percym Jacksonie Ricka Riordana.

7. Ulubiona piosenka?

Ciężki wybór. Mam listę ulubionych, jednej nie jestem w stanie podać.
Jeśli chodzi o polską piosenkę to
Pawbeats ft. Quebonafide, Kasia Grzesiek - Euforia
KaeN feat. Cheeba, WdoWA - Zbyt wiele
Dawid Kwiatkowski - Jak to
A jeśli mówimy o zagranicznej to zdecydowanie
One Direction - You & I, Alive, Right Now
Justin Bieber - Believe, Backpack, One Less Lonley Girl, Love Me, Never Let You Go,
5 Seconds Of Summer - Good Girl Are Bad Girl, She Looks So Perfect
Room 94 - Chasing To Summer, Superstar
The Vamps - Can We Dance
3 Doors Down - Here Without You
The Calling - WherewerYou Will Go
Tom Odel - Another Love
Lourel - Fire Breather
Chloe Howl - Rumour
Destiny's Child - Survivor
Faydee - Can't Let Go
AronChupa - I'm an Albatraoz

8. Jaką chciałabyś mieć moc?

Nieśmiertelność

9. Co byś zrobiła po spotkaniu idola?

Przytuliła, porozmawiała jak ze zwykłym człowiekiem.
Następnie gdy już by odszedł wciąż nie mogłabym uwierzyć w to że właśnie się to stało. Zaczęłabym płakać ze szczęścia. I wzniosłabym się chyba do nieba z radości.

10. Ulubiony film?

Władca Pierścieni (cała seria), Hobbit (cała seria), Piraci z Karaibów (cała seria), Królestwo Niebieskie, Szybcy i wściekli (cała seria), Igrzyska Śmierci (cała seria), Harry Potter (cała seria), Anioły i Demony,
I każdy film z Johnym Deppem, Orlando Bloom, Joshem Hutchersonem

11. Ile lat należysz do fandomu Directioner?

Półtorej roku.


Nominuję:

1. Madness


PYTANIA DO WAS:

1. Do jakich fandomów należysz?
2.Twoje największe marzenie?
3. Jaki jest Twój życiowy cel?
4. Gdzie widzisz się za 20 lat?
5. Czy lubisz McDonald'a?
6. Często chodzisz do kina?
7. Ulubieniec z 1D?
8. Od kiedy jesteś Directioner?
9. Czy jeśli istniał by guzik dzięki któremu mogłabyś urodzić się jeszcze raz, w jakimkolwiek losowo wybranym miejscu, (mógłby to być kraj w stanie wojny, Hawaje, biedna wioska Afrykańska ... itd [NIE WIEDZIAŁABYŚ GDZIE SIĘ ZNAJDZIESZ]) zaryzykowałabyś?
10. Ulubiony polski i zagraniczny aktor i aktorka?
11. Ulubiona piosenka?
12. Najlepsza książka na świecie według ciebie?

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział Szósty

Nie wiedziałem co miałem zrobić. Jak zareagować? To co mi przed chwilą powiedziała. Zszokowało mnie. W dodatku zaczęła płakać. Nie wiem czy mam podejść do niej i ją przytulić mówić że jest bezpieczna. Czy może mam ... Sam nie wiem co. Nie wiem jak zareaguje na mój ruch. Wydaje się być taka drobna. Taka krucha. To co jej się przydarzyło to ... Nawet najgorszemu wrogowi bym tego nie życzył. Żadna dziewczyna nie zasługuje na to.
-Cina? - Odezwałem się nie pewnie. Wstałem i powoli do niej podszedłem. - Cina? - Złapałem jej dłonie odkrywając twarz. Spojrzała mi prosto w oczy. Jakby doszukiwała się podobieństwa między mną a nim. Trzęsła się ze strachu. - Nie zrobię ci krzywdy. Ja taki nie jestem. Możesz mi wie ... - Nie zdążyłem dokończyć, gdyż rzuciła mi się na szyję wtulając z całych sił.
-Przepraszam. - Wyszeptała ledwo zrozumiale przez płacz i pociąganie nosem, w dodatku trząsł jej się głos i zacząłem myśleć czy na pewno to powiedziała. Objąłem ją delikatnie dając tym sygnał że jest bezpieczna, że ze mną jej nic nie grozi. Nie wiem ile tak siedzieliśmy ale w końcu się uspokoiła. Jej oddech się wyrównał, był spokojny
-Cina? Cina śpisz? - Cisza. Chyba zasnęła. Położyłem ją na moim łóżku, zdjąłem jej buty i przykryłem kołdrą. Nie dziwię się jej zachowaniu. Przeżyła prawdziwy koszmar. A ja tak naciskałem. Stresowałem ją, przestraszyłem. Gdybym wiedział postąpiłbym inaczej. Ale skąd mogłem wiedzieć. Usiadłem na skraju łóżka, położyłem łokcie na kolanach i oparłem głowę na dłoniach. Tyle przeszła. Była taka młoda. Miała trzynaście lat. No ja pierdole jak można było coś takiego zrobić. Tyle wycierpiała. A podejrzewam że jeszcze więcej. Wziąłem z garderoby dwa koce, a z łóżka drugą poduszkę i położyłem się na podłodze. Długo się kręciłem zanim zasnąłem, było nie wygodnie, ale w końcu mi się udało.
-Aaaaaa! - Poderwałem się natychmiast obudzony krzykiem. Jej krzykiem. Szybko wstałem i usiadłem na łóżku potrząsając jej ramieniem.
-Cina! Cina obudź się! - Otworzyła oczy, była spocona i we łzach, była przestraszona. - Już spokojnie. To był tylko sen. - Spojrzała na mnie w szoku i ze strachem na twarzy. Wydawała się jakby się mnie obawiała, jakby chciała uciec ode mnie.
-H-Harry. - Wtuliła się we mnie i zaczęła płakać. Objąłem ją ramionami, dając do zrozumienia że jest bezpieczna.
-Ciiii. Cichutko. Już dobrze. Ciii. - Szeptałem jej do ucha. Gdy już się uspokoiła odsunęła się ode mnie.
-Gdzie masz łazienkę? - Spytała cicho. Wskazałem jej drzwi, a ona do niej weszła. Siedziałem na skraju łóżka i czekałem aż, wyjdzie po kilku minutach które ciągnęły się niemiłosiernie drzwi w końcu się otworzyły a ona stanęła w progu.
-Cina? Czy ... Czy ty się mnie boisz?

------------------------------------------------------------------
---------------------------------------
Przepraszam że taki krótki.
Co sądzicie?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział Piąty

Po rozmowie z Lizzy zaczęłam inaczej patrzeć na Harry'ego. Tasza powiedziała że dzisiejszą noc spędza u Jade, bo jutro mają coś wspólnego do załatwienia. Harry rozwiózł wszystkich do domu. Gdy Ricky, który siedział obok kierowcy wysiadł usiadłam na jego miejscu. Całą drogę do domu panowała między nami cisza. Zaparkował na podjeździe, ale żadne z nas się nie ruszyło. Chce mu coś powiedzieć ale nie wiem co. Nie mam pojęcia jak zacząć. Dlatego po prostu siedzę. On też wydaje się jakby chciał coś powiedzieć. Albo czeka na mój ruch.
-Harry ja ... - Spojrzałam na niego, a on odwrócił głowę w moją stronę.
Co ja tak właściwie chce mu powiedzieć?
Przez moment wpatrywaliśmy się sobie w oczy. W końcu odwróciłam wzrok patrząc przed siebie, on wciąż się we mnie wpatrywał.
-Ja ... Ja prze-przepraszam ja. - Nie potrafiłam się wysłowić. Złapał moją dłoń w swoją, a ja się lekko wzdrygnęłam na ten nieoczekiwany gest. Pokręciłam głową na prawo i lewo. Otworzyłam drzwi, dzięki bogu nie były zablokowane i wyszłam. Zamknęłam je i oparłam o nie. Zacisnęłam oczy, gdy je otworzyłam Harry stał przede mną.
-Spokojnie. - Zmarszczył brwi przyglądając mi się. - Co się dzieje? O co chodzi? Zrobiłem coś źle?
-T-to chodzi o mnie. - Stałam chwilę i wpatrywałam się w niego. W końcu wyminęłam go i zrobiłam trzy kroki w stronę swojego domu i nagle się zatrzymałam uświadamiając sobie, że babcia zakluczyła drzwi na noc, a ja nie wzięłam swojego klucza, a Tasza poszła do Jade. Odrzuciłam głowę do tyłu i twarz zasłoniłam rękoma. Wiem że on wciąż stoi tam gdzie stał i wpatruje się we mnie.
Może powinnam mu powiedzieć. Opowiedzieć o sobie chociaż trochę. By zrozumiał czemu taka jestem. By odpuścił sobie. By dał mi spokój. Co ja mam zrobić. Jestem uwięziona na dworze. Jest wpół do dwudziestej czwartej.
Dopiero teraz sobie uświadomiłam że tak szybko wyszliśmy z klubu i w jak szybkim tempie dotarliśmy do domu.
-H-Harry?
-Tak?
-Masz czas by pogadać?
-Może.
-Masz czy nie?
-Mam. - Odwróciłam się do niego, ale nie patrzyłam mu w oczy. - Chcesz wejść? I pogadać? - Pokiwałam głową na tak, a on ruszył na ganek otwierając drzwi i czekał przy drzwiach przepuszczając mnie pierwszą. Zamknął za nami drzwi i zaczął prowadzić do swojego pokoju na piętrze. Gdy weszliśmy do jego pokoju usiadł na swoim łóżku wskazując ręką miejsce obok siebie. Do mojej głowy od razy wleciały wspomnienia.
Nie. Nie. Nie. Tylko nie teraz.
Czekał cierpliwie na mój ruch. Podejrzewał że to co mu chce powiedzieć jest dla mnie ciężkie. Ale czy ja naprawdę chce mu to powiedzieć? O tym wiedzą tylko trzy osoby. Mama, tata i ja. Może już najwyższy czas, by dowiedział się ktoś inny o tym? Ale czemu on? Powinnam pierw powiedzieć chociażby dziadkom, albo kuzynce. Chociaż nie. O takich rzeczach nie powinno się w ogóle mówić. Niema się czym chwalić. Ale on nie odpuści dopóki nie dowie się jakie są moje powody że odpycham od siebie ludzi. Że odpycham jego.
Cisza w pokoju panowała dobre pięć minut. On wpatrywał się we mnie. Ja kłóciłam się ze sobą w myślach. Bawiłam się swoimi palcami i w końcu odważyłam się podnieść swój wzrok z podłogi i spojrzeć na niego. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam powoli.
-Ja nie ufam ludziom. Bo z-za-zawiodłam się na ... I on ... To było ... Ja ... I ...- Zaczęłam mówić od rzeczy. Chciałam wszystko na raz powiedzieć. Zaczęłam się gubić we własnej wypowiedzi.
-Spokojnie. Oddychaj. Uspokój się. I jeszcze raz powoli. Po kolei. Nic nie rozumiem. - Powiedział cichym i spokojnym głosem. Ale wciąż siedział na swoim miejscu. Jakby czuł że właśnie potrzebuje tego dystansu między nami.
-Trzy lata temu - zrobiłam krótką pauzę, by uspokoić oddech. - zgwałcono mnie. - Powiedziałam i zakryłam dłońmi twarz osuwając się na podłogę opierając plecami o drzwi. - Lubiłam go. - Odezwałam się gdy już się uspokoiłam. - Zaczęłam mu ufać. Później się zakochałam. On również. A jednego dnia na imprezie. - Zrobiłam znowu przerwę, by się uspokoić od napływających wspomnień z tamtej nocy. - Zaprowadził do czyjejś sypialni. Całowaliśmy się. Zaczął mnie roz... Nie chciałam tego. Szarpałam się. Krzyczałam. A on mnie uderzył. - Mimowolnie moja ręka powędrowała na policzek, następnie na udo i na końcu na brzuch, w każdym tym miejscu zatrzymując się na chwilę. - Walczyłam z nim, ale on mnie b-bił. Poddałam się. Z-zg-zgwa łcił mnie. Podczas tego straciłam przytomność. Obudziłam się z jego chujem w moich ustach. Dławiłam się, nie mogłam oddychać. A gdy się spuścił zaczęłam się krztusić i wymiotować i znów straciłam przytomność. Obudziłam się po trzech dniach w szpitalu. - Nastała długa cisza. A ja zaczęłam po chwili płakać, gdyż wspomnienia zalały moją głowę.

---------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------
Otworzyła się w końcu przed nim.
Jak się podoba rozdział?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział Czwarty

Tańczyłam z Rickym na parkiecie. Było wspaniale? Jest dobrym tancerzem, to wiem na pewno.
-O jesteście! - Krzyknął do kogoś za mną. - Chodź. - Pociągnął mnie za sobą.
-Siema Ricky.
-Siema brachu.
-Chłopaki chciałbym wam przedstawić. To jest Cina. Cina to Niall i Zayn.
-Niall Horan miło mi. - Powiedział i ujął moją dłoń a następnie przystawił ją do ust całując jej wierzch.
-Mi też miło. - Uśmiechnęłam się.
-Zayn Malik cieszę się że mogę cię poznać piękna. - Powiedział i przytulił mnie, odwzajemniłam uścisk. Odsuwając się od siebie miałam uśmiech na twarzy. To było miłe.
-Gdzie byliście chłopaki tak długo?
-Tu i tam.
-O Styles!
-Malik! Horan! Co wy tu kurwa robicie?!
-Wróciliśmy stary.
-Cieszę się.
-My też. - Powiedział z uśmiechem blondyn.
-Pozwolicie że porwę na chwilę naszą koleżankę. - Powiedział Harry i złapał moją dłoń ciągnąc mnie na parkiet.
-Co chcesz Harry?
-Dowiedzieć się czemu jesteś jaka jesteś?
-Życie mnie do tego zmusiło.
-Życie kazało ci być wredną suką?
-Życie zmusiło mnie do bycia zimną, oschłą, wredną suką bez emocji i przyjaźni. Więc wybacz. - Wyszarpnęłam swoją rękę z jego uścisku i zaczęłam odchodzić, ale on złapał mnie za prawą rękę lekko i odwrócił w swoją stronę.
-Nie musisz taka być.
-Skąd wiesz jaka mam być! Nic o mnie nie wiesz! Nie masz bladego pojęcia przez co przeszłam! Więc się odwal!
-Czemu nie pozwalasz mi się do ciebie zbliżyć? - Spytał spokojnie.
-Nikomu nie pozwalam.
-Ricky'emu pozwoliłaś. - Położyłam swoją wolną lewą rękę na twarzy tak że końcówka dłoni zakrywała lewy kącik ust, środek dłoni całe usta i nos a palce prawe oko.
-Ricky jest miły.
-A ja nie?
-Nie wiem. Sam sobie odpowiedz. - Próbowałam wyszarpnąć swoją rękę ale nie pozwolił mi na to.
-Ja nie chcę cię skrzywdzić. Nie mam pojęcia czemu tak myślisz. Ja chcę cię tylko poznać. Zaprzyjaźnić. Czemu taka jesteś? Czemu starasz się trzymać mnie z daleka od siebie? Czemu to robisz skoro widzę że pragniesz być obok mnie. Gdy jechaliśmy samochodem byłaś zadowolona, szczęśliwa. O co chodzi? - Puścił moją rękę i złapał mnie lewą ręką w talii, a prawą położył mi na policzku. - Nigdy nie skrzywdziłem żadnej dziewczyny i nigdy żadnej nie skrzywdzę. To jest moja zasada. Więc? Dasz się poznać? Pozwolisz mi przekonać się do mnie? - Mój oddech stał się nagle szybki i nierówny. Gdy to zauważył cofnął się o krok i wsadził swoje dłonie w kieszenie dżinsów. - Cina co się dzieje? - Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Nie mogę przecież wyjawić prawdy.
-Ja ... Ja nie ... - Odwróciłam się i pobiegłam w stronę plaży, biegłam wzdłuż brzegu. Gdy już prawie nie słyszałam muzyki zatrzymałam się i upadłam na kolana ręce podpierając na piasku i pochylając głowę w dół. - Nie będę płakać. Nie będę. Nie chcę. Nie mogę. Płakać. Nie. - Powtarzałam cicho. Po chyba piętnastu minutach takiego siedzenia, wstałam i zdjęłam trampki. Stanęłam na brzegu oceanu. Ciepłe fale obijały się lekko o moje stopy aż do kostek. To zadziwiające jak ciepła woda w oceanie potrafi być nocą. Wpatrywałam się w tafle wody na której daleko pieniły się duże fale, czym bliżej brzegu tym stopniowo malały. Niektóre do brzegu dobijały duże, niektóre całkiem małe. Wpatrywałam się w ocean jak zahipnotyzowana. W końcu wzięłam buty do ręki i zaczęłam wracać. Usiadłam do stołu przy którym siedzieliśmy na samym początku.
-Gdzie byłaś? - Spytała mnie Lizzy.
-Przejść się?
-Ale gdzie? Tu niema gdzie chodzić. - Powiedziała z uśmiechem.
-Po plaży. - Powiedziałam i na moich ustach również pojawił się uśmiech. Ona zmarszczyła brwi.
-Zaraz. Ty jesteś pierwszy raz na plaży? - Spytała, a raczej stwierdziła. Ja tylko skinęłam głową. - To rozumiem. Chcesz drinka?
-Z chęcią.
-Chodź. - Powiedziała i podeszłyśmy do baru. Zamówiła dla nas jakieś dwa drinki, a gdy już je dostałyśmy oparłyśmy się plecami o bar obserwując ludzi tańczących na parkiecie.
-Mogę cię o coś zapytać? Tylko chciałabym żeby to zostało między nami.
-Spoko.
-Jaki jest Harry?
-A czemu pytasz?
-Bo coś we mnie krzyczy bym się do niego nie zbliżała.
-Harry jest skomplikowanym człowiekiem. Dużo się wydarzyło w jego życiu. Gdybyś znała go wcześniej, miałabyś o nim lepsze zdanie. Uwierz mi. To prawda że się zmienił. Ale nie miał wyjścia. Nie potrafił sobie poradzić. Stał się gorszą wersją siebie. Ale ja wierzę że Harry którego znałam kiedyś wciąż w nim jest. Tylko boi się tego świata i ukrywa pod maską. Wierzę że pewnego dnia znów ujrzę tego Harry'ego. Nigdy nie skrzywdził by dziewczyny. Chłopaka owszem. Ale dziewczyny nigdy. Nawet jeśli by go bardzo wkurwiła. Potrafi swoją złość ukryć pod maską spokoju przy dziewczynie. Ale później udaje się gdzieś by nikt go nie widział i nie skrzywdził niewinnych osób i wyżywa się, na drzewie, na słupie, na śmietniku, na wszystkim. Nie lubi gdy dziewczyna go olewa, gdy nie pozwala mu zbliżyć się do niej, gdy ocenia go powierzchownie. Stara się wtedy za wszelką cenę zwrócić jej uwagę i udowodnić że jest wart zainteresowania. On po prostu nie lubi odrzucenia. Nienawidzi go. Bo w przeszłości wiele osób go odrzuciło. Ale najbardziej jego przemianą są winni jego rodzice. Jego mama zdradzała jego ojca. Harry nie mógł tego znieść. Uciekł z domu. Po tygodniu wrócił. Ojciec powiedział że się będzie wyprowadzał, nim cokolwiek więcej zdążył powiedzieć Harry krzyknął "Jadę z tobą! Nie zostanę z tą szmatą i jej fagasem!". Nikt z nas nie obwinia go o to jak potraktował matkę. Każdy go rozumie. Była dla niego całym światem. Ideałem kobiety. A zarazem widział w niej i w swoim ojcu ideał miłości. Gdy zobaczył jak matka pieprzy się z innym kolesiem wpadł w szał. A jego całe dobro prysnęło. Opowiadał że miał ochotę ją uderzyć i krzyknąć "Co ona do cholery odpierdala?!" Ale się powstrzymał. W zamian za to uderzył w ścianę. Prysła jego wizja idealnej miłości. Dla niego ona nie istnieje. Ale kiedyś znajdzie się jakaś dziewczyna która sprawi że on ją pokocha i znów uwierzy w miłość. Tylko ta dziewczyna musi być silna i wytrwała. Wątpię by zrozumiała go dziewczyna która nie wie nic na temat tego przez co przechodził. Najlepiej zrozumiała by go osoba której rodzice się rozeszli. Wiedziałaby co on czuł. A co najważniejsze wiedziałaby jak do niego dotrzeć. Jeśli proponuje komuś przyjaźń znaczy to że bardzo ufa tej osobie. A gdy się na niej zawiedzie, będzie cierpiał. Przyjaźń ma dla niego dwa znaczenia. Jedno to zaufanie, wspólne spędzanie czasu i tak dalej. Wszystko to co robią przyjaciele. Drugie jest przeznaczone tylko dla dziewczyn. Przyjaźń z korzyściami. Sex, pożądanie, namiętność, pocałunki, lody, minetki, malinki. Ale zero zobowiązań. Zero uczuć. Zero miłości.

--------------------------------------------------------------------
------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ