piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział Dziewiąty

Nie wiedziałam jak mam się zachować siedząc Harry'emu na kolanach. Było dziwnie. On budzi we mnie część z mojej przeszłości. Co mnie przeraża. Ale on nie jest nim. Co wiem. Ale jednak. Jednak się go chyba boję. Troszeczkę. Wcześniej był taki natarczywy. W  jego oczach widziałam gniew i agresję. Czułam że może mnie skrzywdzić. Ale później od Lizzy dowiedziałam się jaki jest. Nie skrzywdziłby dziewczyny. Przeżył wiele. Jego życie jest ciężkie, ale moje jeszcze gorsze. Czemu mu powiedziałam o swojej przeszłości? Nie mam pojęcia. Może po to by się odczepił. By przestał mnie przerażać swoim zachowaniem. A może ... Może co? Może po prostu potrzebowałam komuś się wygadać. Zbyt długo ciążyło mi to na serce. Po tym jak mu powiedziałam poczułam jak jest mi lżej. Ale czemu właśnie jemu? Nie znam go. Chociaż mówi się że lepiej jest powiedzieć o swoich problemach komuś obcemu. Bo nie będzie cię oceniać, gdyż cię nie zna. Ale czemu on? Mogłam powiedzieć Lizzy, albo Hannah, albo komukolwiek innemu kogo poznałam dzięki Taszy.
Byłam tak pogrążona w myślach że nie zauważyłam że dojechaliśmy. Wyrwałam się z zamyślenia dopiero w momencie w którym Harry mnie szturchnął i odezwał się.
-Mała wiem że ci wygodnie, ale już dojechaliśmy.
-Chciałbyś. Zamyśliłam się po prostu.
-O nie musisz o mnie marzyć, masz mnie na wyciągnięcie ręki. - Obrzuciłam go pogardliwym spojrzeniem i poszłam z Hannah w stronę klubu. Zajęłyśmy jeden z kilku wciąż wolnych stolików.
-Czemu on jest takim ... - Nie potrafiłam dokończyć, ale moja mina wiele wyjaśniała.
-On już po prostu taki jest. Musisz go zrozumieć. Wiele przeszedł.
-Przeszłam więcej. W życiu spotkało mnie coś znacznie gorszego niż matka pieprząca się z inny kolesiem i wyprowadzenie się z ojcem. - Zrobiła wielkie oczy na moje słowa.
-Skąd wiesz? Powiedział ci?
-Nie. Lizzy mi powiedziała.
-Aha. - Posłała mi lekki uśmiech. - A pozbierałaś się po tym co przeszłaś? - Spytała powoli, a ja spojrzałam na nią.
-Nie. - Odpowiedziałam po chwili. - Nie wiem czy kiedykolwiek się pozbieram.
-On się pozbierał. Ale przez to się zmienił. Pamiętam go jak przyjeżdżał tutaj w wakacje do dziadków. Był całkiem inny. A potem, pewnego dnia ktoś wykupił ten domek. Przyleciał Harry z tatą. Ale Harry był inny. Już to było widać. A jego zachowanie w kolejnych dniach jak się z nami spotykał utwierdziło nas w tym. Chłopak którego kiedyś znaliśmy odszedł. Ale czy powróci? Nie wiadomo. - Uśmiechnęła się smutno.
-To ja idę po drinki. - Usłyszałam Zayn'a. - Zaraz wracam. - Chwilę później wszyscy siedzieli już przy stoliku który razem z Hannah zajęłyśmy. Po paru minutach Zayn przyszedł z wielką tacą z drinkami. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Co jakiś czas chłopaki zamawiali więcej drinków. Ogólnie było super. Właśnie skończyłam pić trzeciego drinka, gdy przede mną pojawił się blondyn.
-Mogę prosić do tańca? - Spytał Niall wyciągając do mnie rękę. Uśmiechnęłam się i chwyciłam jego dłoń. Poszliśmy na parkiet. Przetańczyliśmy pięć piosenek i gdy chciałam już iść usiąść zaczęła leć wolna piosenka i on pociągnął mnie bliżej siebie i objął w talii. Nie chcąc zrobić mu przykrości, a zarazem nie chcąc być niegrzeczną zarzuciłam mu ręce na szyję. Po chwili wyszeptał mi do ucha.
-Jesteś piękną i atrakcyjną kobietą. Uwodzisz nawet małym gestem, spojrzeniem, dotykiem, każdym ruchem. - Nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc milczałam. To co mi powiedział zatkało mnie. - Zdajesz sobie z tego sprawę prawda? - Spytał gdy wciąż milczałam.
-Nie okłamuj mnie. Nie musisz mi mówić kłamliwych komplementów żeby ...
-Nie kłamię. Mówię prawdę. A ty. Ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego jak działasz na facetów. - Stwierdził. Odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy. - Naprawdę jesteś piękna. Nie rozumiem jak możesz myśleć inaczej. Jesteś cudowna. Chciałbym ...
-Horan! Horan chodźcie szybko!
-Poczekaj!
-Nie! Teraz! No chodź kurwa! - Darł się Ricky. Niall pobiegł w jego stronę, a ja za nim. Stanęliśmy przed wielkim hałasującym tłumem za klubem przy parkingu. Przepchnęliśmy się do pierwszego rzędu i ...
-O Boże! - Pisnęłam. Ale wątpię by ktoś to usłyszał. Przed nami w środku kręgu ludzi stał Harry, Zayn, Mike i jeszcze siedmiu umięśnionych kolesi. I nawalali się. Trzech na siedmiu. Niall od razu wbiegł w środek by pomóc przyjaciołom. - O co poszło?! - Spytałam dziewczyn.
-Nie wiemy! Ci kolesie po prostu podeszli i przywalili Harry'emu i Michaelowi! - Krzyknęła z przejęciem Jade. Piętnaście minut później usłyszeliśmy syreny.
-Gliny! - Ktoś wrzasnął.
-Spadamy! - Krzyknęła Tasza i złapała mnie za nadgarstek ciągnąc w stronę naszych samochodów. Tasza wsiadła do samochodu Nialla i kazała usiąść na miejscu obok. Reszta wsiadła do samochodu Lucasa.
-Spotkamy się później! Przywieź ich bezpiecznie do mnie! - Krzyknął Lucas i ruszył paląc gumę z piskiem. Tasza odpaliła samochód i czekała na chłopaków.
-No dalej! Niall! Mike! Harry! Zayn! - Wrzasnęła. Chłopaki jeszcze kilka razy przywalili tamtym, i nim oni zdążyli im oddać zaczęli biec w naszą stronę, a tamci za nimi. Tasza zaczęła jechać powoli zwiększając prędkość. Chłopacy biegli w naszą stronę i już po chwili Zayn wskoczył do samochodu sadowiąc się na środku i odwracając do tyłu, za nim też lewej strony wskoczył Niall. Chwilę później Harry z drugiej strony samochodu. A Mike rzucił się na bagażnik i chłopaki złapali go za ręce. Tasza zwiększyła prędkość, a chłopaki wciągnęli go do samochodu. Pół godziny później weszliśmy do domu Lucasa. Jak tylko przekroczyliśmy próg Nathan przygwoździł do ściany Harry'ego, a Ricky Mike'a.
-O co do kurwy nędzy poszło?! - Wrzasnął Nathan. Obaj milczeli.
-No mówcie! - Wrzasnął Ricky.
Obaj mnie przerażali w tej chwili. Zaczęłam się lekko trząść ze strachu.
-No kurwa mówcie! - Wrzasnął Nathan i walnął pięścią w ścianę blisko głowy Harry'ego. Aż podskoczyłam i cofnęłam się w głąb pokoju odsuwając od nich.
-Możecie się kurwa uspokoić wszyscy! - Krzyknął Niall i objął mnie ramieniem przytulając do siebie. Wszyscy spojrzeli w naszą stronę. - Niektórych w tej chwili przerażacie. - Powiedział spokojnie wskazując na mnie i na niektóre dziewczyny które również wycofały się jak najdalej od nich. Niall podszedł ze mną do kanapy, usiadł i posadził mnie bokiem na swoich kolanach. Wciąż mnie obejmował. Nate i Ricky puścili chłopaków. Wszyscy powoli zajęli wolne miejsca, na kanapie, fotelach, lub usiedli na podłodze. Harry i Mike wciąż stali.
-O co poszło? - Spytał spokojnie Lukas.
-Nie wasza sprawa. - Powiedział Mike.
-Właśnie że nasza. - Powiedział nieco głośniej Lukas. - Zayn i Niall nie wiedząc o co poszło ruszyli wam na ratunek. Całej waszej czwórce skopali dupy. Prawie zrobili krzywdę Hannah i Lizzy. Mamy prawo wiedzieć. - Mówił wściekle.A oni wciąż milczeli.
-Ubiliśmy z nimi interes. Przysługa za przysługę. Oni mieli nam dać dziesięć tysięcy. A my mieliśmy zdobyć dla nich pewien przedmiot. Nie wywiązali się z umowy. Więc zabraliśmy im ten przedmiot i odeszliśmy. A oni się teraz wściekli.
-Co to jest? - Spytał Niall.
-Medalion.
-Po co wam tyle kasy? - Spytał Ricky. Milczeli. - Po co? - Spytał głośniej z agresją w głosie.
-Nieważne. Po prostu potrzebujemy. Jasne. - Powiedział wściekle Mike i wyszedł z pokoju. Chwilę później wrócił z piwem w ręku.
-Jasne częstuj się! Przecież kurwa możesz! - Wrzasnął wściekle Lukas wstając z fotela.
-Nie wkurwiaj mnie młody! - Wrzasnął Mike i podszedł do niego posadził go z powrotem i przyłożył mu przedramię do szyi.
-Zostaw go! - Wrzasnął Harry. Mike się nie ruszył. - Zostaw go kurwa! - Wrzasnął jeszcze raz łapiąc go za koszulkę i odciągając od przyjaciela. Mike już chciał mu przyłożyć, ale Ricky złapał go za nadgarstek.
-Uspokójcie się kurwa wszyscy! Przerażacie dziewczyny! - Zapanowała cisza. Mike wyszarpnął swoją rękę z uścisku Ricky'ego i wyszedł do ogrodu na tył domku.
-Mogę browara?
-Jasne.- Powiedział już spokojnie Lukas. - Jeśli wszyscy chcecie to się częstujcie. Chodź Harry pomożesz mi. Ojciec w piwnicy ma kilkanaście skrzynek nie zauważy jak mu dwie znikną. - Powiedział i po chwili wrócili z dwiema skrzynkami piw.
-Tak właściwie to gdzie wyjechali twoi starzy?
-A chuj wie. Ważne że nie będzie ich dwa tygodnie. - Powiedział a wszyscy się zaśmiali i jakby to ciężkie powietrze opadło. Dalej rozmowy jakoś się potoczyły same. I było nam wesoło. Lukas włączył radio i bawiliśmy się świetnie. Wciągu dwóch godzin tańczyłam z Ricky'm, Zayn'em, Lucasem i Nathanem. Później do tańca poprosił mnie Niall. Z każdym tańczyło mi się super. Strach który mnie ogarnął na początku już minął. Po jakimś czasie w radiu puszczono piosenkę Ne-yo One In A Milion, z początku tańczyliśmy jak wcześniej ale w pewnym momencie Niall zaczął śpiewać.
-There's a million girls around but I don't see no one but you. Girl you're so one in a million. - Wyśpiewał mi do ucha. - Chciałem powiedzieć ci wcześniej w klubie za nim zawołał nas Ricky. Chciałbym się spytać czy miałbym u ciebie szansę. Zostaniesz moją dziewczyną? - Spytał. A mnie sparaliżowało. Przed oczami od razu ukazał mi się obraz Grega.

Miły chłopak. Zawsze umiał mnie rozśmieszyć. Zabierał mnie na imprezy swoich znajomych. Zawsze było pełno alkoholu, papierosów, narkotyków. To przez niego zaczęłam pić. To przez niego uzależniłam się od nikotyny. To on pokazał że można bezboleśnie odciąć się od tego świata, chociażby na parę godzin. Zawsze mi powtarzał. "Jesteś wyjątkowa. Jesteś tą jedyną. Kocham cię." A ja mu wierzyłam. Wierzyłam w każde słowo. Był moją oazą spokoju, kiedy w domu źle się działo. Gdy nikt z rodziny nie okazywał mi najmniejszego zainteresowania, on był przy mnie. Trzymał za rękę i mówił "Zawszę będę obok ciebie. Zawsze będę cię kochał. Zawsze będę cię wspierał. Już nigdy nie będziesz sama." To on mnie zniszczył ostatniej nocy kiedy się widzieliśmy. Zgwałcił mnie. Prawie mnie zabił. Przez niego trafiłam do szpitala. Przez niego zaczęłam się odchudzać. Przez niego wpadłam w bulimię i anoreksję. To przez niego wylądowałam zamknięta zakładzie na pół roku. Przez niego mam na koncie trzy próby samobójcze. Przez niego przestałam wychodzić z domu. To przez niego odcięłam się od ludzi. Sprawił mi to on. Sprawiła mi to miłość.

Z oczu zaczęły ciec mi łzy.
-Cina. Co się dzieję? Jeśli nie chcesz zrozumiem. Hej, czemu płaczesz? - Pytał zmartwiony. Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się. Oparłam plecami o drzwi. Wciąż przed oczami miałam Grega. Jego pocałunki, jego umięśnioną klatkę piersiową do której uwielbiałam się przytulać. Jego twarz w tę ostatnią noc.
-Cina!
-Co się stało?!
-Otwórz drzwi!
-Kochana co ci jest?!
-Martwimy się o ciebie?!
-Co jej zrobiłeś Niall?!
-Nic!
-Jak nic?!
-To czemu płaczę?!
-Czemu zamknęła się w łazience?!
-Rozmawialiśmy i nagle jakby straciła kontakt z rzeczywistością! A gdy się ocknęła zaczęła płakać i pobiegła! Przysięgam nie zrobiłem jej krzywdy! Nie mógłbym!
-On jej nic nie zrobił!
-A ty niby skąd to wiesz?! Skąd wiesz że nic nie zrobił mojej kuzynce?!
-Nie mógł! Nie byłby zdolny do tego! A po za tym tu chodzi o coś innego!


-----------------------------------
Mam nadzieję że się podoba. Czekam na waszą opinię w komentarzu.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz