-O jesteście! - Krzyknął do kogoś za mną. - Chodź. - Pociągnął mnie za sobą.
-Siema Ricky.
-Siema brachu.
-Chłopaki chciałbym wam przedstawić. To jest Cina. Cina to Niall i Zayn.
-Niall Horan miło mi. - Powiedział i ujął moją dłoń a następnie przystawił ją do ust całując jej wierzch.
-Mi też miło. - Uśmiechnęłam się.
-Zayn Malik cieszę się że mogę cię poznać piękna. - Powiedział i przytulił mnie, odwzajemniłam uścisk. Odsuwając się od siebie miałam uśmiech na twarzy. To było miłe.
-Gdzie byliście chłopaki tak długo?
-Tu i tam.
-O Styles!
-Malik! Horan! Co wy tu kurwa robicie?!
-Wróciliśmy stary.
-Cieszę się.
-My też. - Powiedział z uśmiechem blondyn.
-Pozwolicie że porwę na chwilę naszą koleżankę. - Powiedział Harry i złapał moją dłoń ciągnąc mnie na parkiet.
-Co chcesz Harry?
-Dowiedzieć się czemu jesteś jaka jesteś?
-Życie mnie do tego zmusiło.
-Życie kazało ci być wredną suką?
-Życie zmusiło mnie do bycia zimną, oschłą, wredną suką bez emocji i przyjaźni. Więc wybacz. - Wyszarpnęłam swoją rękę z jego uścisku i zaczęłam odchodzić, ale on złapał mnie za prawą rękę lekko i odwrócił w swoją stronę.
-Nie musisz taka być.
-Skąd wiesz jaka mam być! Nic o mnie nie wiesz! Nie masz bladego pojęcia przez co przeszłam! Więc się odwal!
-Czemu nie pozwalasz mi się do ciebie zbliżyć? - Spytał spokojnie.
-Nikomu nie pozwalam.
-Ricky'emu pozwoliłaś. - Położyłam swoją wolną lewą rękę na twarzy tak że końcówka dłoni zakrywała lewy kącik ust, środek dłoni całe usta i nos a palce prawe oko.
-Ricky jest miły.
-A ja nie?
-Nie wiem. Sam sobie odpowiedz. - Próbowałam wyszarpnąć swoją rękę ale nie pozwolił mi na to.
-Ja nie chcę cię skrzywdzić. Nie mam pojęcia czemu tak myślisz. Ja chcę cię tylko poznać. Zaprzyjaźnić. Czemu taka jesteś? Czemu starasz się trzymać mnie z daleka od siebie? Czemu to robisz skoro widzę że pragniesz być obok mnie. Gdy jechaliśmy samochodem byłaś zadowolona, szczęśliwa. O co chodzi? - Puścił moją rękę i złapał mnie lewą ręką w talii, a prawą położył mi na policzku. - Nigdy nie skrzywdziłem żadnej dziewczyny i nigdy żadnej nie skrzywdzę. To jest moja zasada. Więc? Dasz się poznać? Pozwolisz mi przekonać się do mnie? - Mój oddech stał się nagle szybki i nierówny. Gdy to zauważył cofnął się o krok i wsadził swoje dłonie w kieszenie dżinsów. - Cina co się dzieje? - Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Nie mogę przecież wyjawić prawdy.
-Ja ... Ja nie ... - Odwróciłam się i pobiegłam w stronę plaży, biegłam wzdłuż brzegu. Gdy już prawie nie słyszałam muzyki zatrzymałam się i upadłam na kolana ręce podpierając na piasku i pochylając głowę w dół. - Nie będę płakać. Nie będę. Nie chcę. Nie mogę. Płakać. Nie. - Powtarzałam cicho. Po chyba piętnastu minutach takiego siedzenia, wstałam i zdjęłam trampki. Stanęłam na brzegu oceanu. Ciepłe fale obijały się lekko o moje stopy aż do kostek. To zadziwiające jak ciepła woda w oceanie potrafi być nocą. Wpatrywałam się w tafle wody na której daleko pieniły się duże fale, czym bliżej brzegu tym stopniowo malały. Niektóre do brzegu dobijały duże, niektóre całkiem małe. Wpatrywałam się w ocean jak zahipnotyzowana. W końcu wzięłam buty do ręki i zaczęłam wracać. Usiadłam do stołu przy którym siedzieliśmy na samym początku.
-Gdzie byłaś? - Spytała mnie Lizzy.
-Przejść się?
-Ale gdzie? Tu niema gdzie chodzić. - Powiedziała z uśmiechem.
-Po plaży. - Powiedziałam i na moich ustach również pojawił się uśmiech. Ona zmarszczyła brwi.
-Zaraz. Ty jesteś pierwszy raz na plaży? - Spytała, a raczej stwierdziła. Ja tylko skinęłam głową. - To rozumiem. Chcesz drinka?
-Z chęcią.
-Chodź. - Powiedziała i podeszłyśmy do baru. Zamówiła dla nas jakieś dwa drinki, a gdy już je dostałyśmy oparłyśmy się plecami o bar obserwując ludzi tańczących na parkiecie.
-Mogę cię o coś zapytać? Tylko chciałabym żeby to zostało między nami.
-Spoko.
-Jaki jest Harry?
-A czemu pytasz?
-Bo coś we mnie krzyczy bym się do niego nie zbliżała.
-Harry jest skomplikowanym człowiekiem. Dużo się wydarzyło w jego życiu. Gdybyś znała go wcześniej, miałabyś o nim lepsze zdanie. Uwierz mi. To prawda że się zmienił. Ale nie miał wyjścia. Nie potrafił sobie poradzić. Stał się gorszą wersją siebie. Ale ja wierzę że Harry którego znałam kiedyś wciąż w nim jest. Tylko boi się tego świata i ukrywa pod maską. Wierzę że pewnego dnia znów ujrzę tego Harry'ego. Nigdy nie skrzywdził by dziewczyny. Chłopaka owszem. Ale dziewczyny nigdy. Nawet jeśli by go bardzo wkurwiła. Potrafi swoją złość ukryć pod maską spokoju przy dziewczynie. Ale później udaje się gdzieś by nikt go nie widział i nie skrzywdził niewinnych osób i wyżywa się, na drzewie, na słupie, na śmietniku, na wszystkim. Nie lubi gdy dziewczyna go olewa, gdy nie pozwala mu zbliżyć się do niej, gdy ocenia go powierzchownie. Stara się wtedy za wszelką cenę zwrócić jej uwagę i udowodnić że jest wart zainteresowania. On po prostu nie lubi odrzucenia. Nienawidzi go. Bo w przeszłości wiele osób go odrzuciło. Ale najbardziej jego przemianą są winni jego rodzice. Jego mama zdradzała jego ojca. Harry nie mógł tego znieść. Uciekł z domu. Po tygodniu wrócił. Ojciec powiedział że się będzie wyprowadzał, nim cokolwiek więcej zdążył powiedzieć Harry krzyknął "Jadę z tobą! Nie zostanę z tą szmatą i jej fagasem!". Nikt z nas nie obwinia go o to jak potraktował matkę. Każdy go rozumie. Była dla niego całym światem. Ideałem kobiety. A zarazem widział w niej i w swoim ojcu ideał miłości. Gdy zobaczył jak matka pieprzy się z innym kolesiem wpadł w szał. A jego całe dobro prysnęło. Opowiadał że miał ochotę ją uderzyć i krzyknąć "Co ona do cholery odpierdala?!" Ale się powstrzymał. W zamian za to uderzył w ścianę. Prysła jego wizja idealnej miłości. Dla niego ona nie istnieje. Ale kiedyś znajdzie się jakaś dziewczyna która sprawi że on ją pokocha i znów uwierzy w miłość. Tylko ta dziewczyna musi być silna i wytrwała. Wątpię by zrozumiała go dziewczyna która nie wie nic na temat tego przez co przechodził. Najlepiej zrozumiała by go osoba której rodzice się rozeszli. Wiedziałaby co on czuł. A co najważniejsze wiedziałaby jak do niego dotrzeć. Jeśli proponuje komuś przyjaźń znaczy to że bardzo ufa tej osobie. A gdy się na niej zawiedzie, będzie cierpiał. Przyjaźń ma dla niego dwa znaczenia. Jedno to zaufanie, wspólne spędzanie czasu i tak dalej. Wszystko to co robią przyjaciele. Drugie jest przeznaczone tylko dla dziewczyn. Przyjaźń z korzyściami. Sex, pożądanie, namiętność, pocałunki, lody, minetki, malinki. Ale zero zobowiązań. Zero uczuć. Zero miłości.
--------------------------------------------------------------------
------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Aaa... Zayn jest słodki. Szkoda mi Ciny. :*
OdpowiedzUsuńSuper :* czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńAlex
Fajnie, że trafiłam na Twój blog. Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńMagda