niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział Drugi

Wybiła trzynasta kiedy skończyłam rozpakowywać moje bagaże, gdyby nie pomoc Taszy zajęłoby mi to znacznie dłużej.
-Dziewczynki obiad! - Zawołała babcia z dołu. Zeszłyśmy do kuchni. Babcia podała nam spaghetti.
-Babciu ja wychodzę wrócę późno nie czekaj na mnie.
-Dobrze. Weź ze sobą Delfinę.
-Nie, ja zostanę. Jestem zmęczona podróżą.
-Jak wolisz. - Powiedziała i znikła. Ja udałam się do pokoju.
I co ja mam robić? Mogłam jednak wyjść z Taszą.
-Dobra. - Powiedziałam do siebie. Wyjęłam z komody bokserkę i szorty, położyłam je na łóżku i zaczęłam się rozbierać. Nagle usłyszałam gwizdanie. Spojrzałam w stronę okna i zobaczyłam w domku obok chłopaka który mi się przyglądał od razu cofnęłam się o kilka kroków.
-Ej! Nie chowaj się przede mną! - Stałam ciągle w osłupieniu. - Co tu robisz? Znamy się? - Sięgnęłam szybko bluzkę z łóżka i znów cofając się żeby być po za zasięgiem wzroku chłopaka ubrałam ją. Potem znów podchodząc do łóżka ubrałam spodenki.
-Wątpię żebyśmy się znali. - Powiedziałam patrząc na niego. - I mieszkam nie widać?
-Wcześniej cię tu nie widziałem.
-Może dlatego że przyjechałam tu jakieś cztery godziny temu?
-Fajnie widzieć tu kogoś nowego.
Nie wiem czy tak fajnie.
-Nie masz nic ciekawszego do roboty? - Spytałam siadając na parapecie z zeszytem i ołówkiem.
-Może i mam. Ale kogo to obchodzi?
-Nie wiem może twoich przyjaciół?
-A może nie mam przyjaciół?
-To masz pecha kolo.
Niech on się odczepi.
-Skąd jesteś?
Boże. Co go to interesuję?
-Co cię to?
-Ciekawość. - Uśmiechnął się. - Odpowiesz?
-Z Londynu.
-Brytyjka. - Powiedział a ja przewróciłam oczami.
-Jesteś spostrzegawczy.
-Też pochodzę z Wielkiej Brytanii.
-Fajnie.
-Jestem Harry Styles.
-Super.
-A ty?
-Cina.
-Ładnie.
-Wiem. - Chciał coś jeszcze dodać ale zadzwonił jego telefon. Gdy skończył rozmawiać wrócił do okna i powiedział.
-Do zobaczenia. - I zamknął okno. W końcu mogłam się skupić. W trzy godziny udało mi się napisać piosenkę. Byłam z siebie dumna.
Będę musiała udać się w najbliższym czasie do miasta i poszukać studia, bo mam kilka piosenek.
Zeszłam na dół i dosiadłam się do dziadka w salonie.
-Co oglądasz?
-Duże dzieci. Właśnie się zaczął.
-Ooo super. - Obejrzałam z dziadkiem ten film a później we trójkę oglądaliśmy X-Factor. O dwudziestej pierwszej dziadkowie poszli spać, a ja zostałam w salonie chcąc obejrzeć do końca program. Gdy się skończył udałam się na górę wzięłam koszulę nocną i poszłam do łazienki. Wzięłam gorącą trzydziesto minutową kąpiel w wannie.
Tego mi było trzeba.
Ubrałam swoją koszulę. I weszłam z powrotem do pokoju. Podeszłam by zasłonić zasłonę.
-Wiesz jak podniecić chłopaka kotku. - Naprzeciwko mnie w oknie stał ten sam chłopak co wcześniej. Zamknęłam okno i zasłoniłam zasłonę. I w końcu położyłam spać.

-Delfina! Delfina wstawaj! - Moja babcia wołała z dołu.
-Już nie śpię!
-Śniadanie na stole!
-Chwila! - Zawołałam i odsłoniłam i otworzyłam okno. Jak się ucieszyłam gdy z rana nie widziałam tego chłopaka. Udałam się do łazienki z zamiarem wzięcia porannej toalety która liczyła jakieś piętnaście minut. Zrobiłam siku, umyłam ręce, przemyłam twarz, zrobiłam makijaż i ubrałam się (szorty, bluzka, trampki) i zbiegłam na dół.
-Dzień dobry wszystkim.
-Dzień dobry. - Odpowiedzieli chórem.
-Masz już zimną herbatę.
-Nic się nie stało babciu.
-Dobrze. Słuchaj z dziadkiem jedziemy odwieźć Marie i Johna na lotnisko. Tatiana jedzie z nami bo mamy kilka spraw do załatwienia na drugim końcu kraju. Więc wrócimy za dwa dni. Poradzisz sobie?
-Jasne babciu. Nie żebym wcześniej sama nie zostawała.
-No tak. Twoi rodzice prowadzą firmę i często wyjeżdżają.
-O której wyjeżdżacie?
-W zasadzie za piętnaście minut.
-Tu masz pieniądze. - Powiedziała babcia wkładając mi do rąk 100 dolarów.
Wow. To tu jest tak drogo?
-Szkoda że tak mało czasu spędziliśmy. - Powiedziała ciocia. Ja się tylko słabo uśmiechnęłam.
-Dobrze czas w drogę. - Powiedział dziadek.
-Pa ciociu. - Przytuliłam ją.
-Pa skarbie.
-Pa John?
-Cześć. - Powiedział.
Dziwny człowiek.
-Szczęśliwej podróży.
-Tasza idziesz?! - Zawołał dziadek.
-Już chwila! - powiedziała wybiegając z domu. Stanęła przede mną i wyszeptała do ucha. - Wpadłaś Harry'emu w oku. Uważaj. - Puściła mi oczko i wsiadła do samochodu.
-A dziecko i uważaj. Tutaj w okolicy kręci się kilka dziwnych typów. - Powiedziała babcia. A Tasza bezgłośnie powiedziała "Ma na myśli Harry'ego". - W przedpokoju wiszą twoje klucze. - Powiedziała a dziadek ruszył i odjechali. Weszłam do domu upięłam moje włosy w kitkę i założyłam snapbacka, wzięłam plecak włożyłam do niego portfel, laptopa i moje zeszyty i ołówek. Wzięłam deskorolkę i zbiegłam na dół zamknęłam drzwi na klucz. Założyła słuchawki i włączyłam muzykę z telefonu. Podjechałam do przystanku i sprawdziłam za ile mam busa do miasta. Cztery minuty. Gdy bus podjechał kupiłam bilet od kierowcy i zajęłam miejsce z tyłu. Po dwóch godzinach wysiadłam blisko parku w Nowym Jorku. Na desce jechałam po chodniku slalomem wymijając ludzi. Dojechałam do skateparku i wraz z innymi nastolatkami zaczęłam jeździć. Nikt nie zwracał na mnie szczególnej uwagi. O piętnastej wyjechałam z parku prosto do McDonalda. Zamówiłam frytki, nuggetsy i colę. Po zjedzeniu obiadu wjechałam do parku i usiadłam pod drzewem. Trochę po szkicowałam i udało mi się napisać kolejną piosenkę. Spojrzałam na godzinę w telefonie. Dochodzi dwudziesta czas się zwijać. Jechałam w stronę przystanku i zauważyłam że mój bus właśnie odjechał.
-Kurwa no nie! - Krzyknęłam gdy zobaczyłam że następny mam za godzinę.
-Może cię podwieźć złotko.
Boże czy to ten sam chłopak?
Powoli się odwróciłam by ujrzeć bruneta w czarnym maserati
-Dzięki poradzę sobie.
-Jeśli chcesz czekać godzinę na następny bus i zmoknąć to spoko. - Powiedział. Spojrzałam w niebo rzeczywiście zbiera się na deszcz.
-Zgoda. - Powiedziałam i wsiadłam do jego auta. Ten chłopak nie wie co to przepisy drogowe i bezpieczeństwo. Po godzinie parkował na swoim podjeździe. - Dzięki. - Powiedziałam i wdusiłam klamkę, ale drzwi nie ustąpiły. - Mógłbyś je odblokować?
-A co będę z tego miał?
Wiedziałam że to zły pomysł wsiadać do jego auta.
-Pieprz się!
-Z tobą?
-Otwórz drzwi i nie pierdol dobra?!
-Co taka nerwowa? Chciałem pogadać.
-Jasne.
-Tasza to twoja kuzynka mam rację?
-Tak.
-Od czyjej strony?
-Od ojca. Jej ojciec był bratem mojego.
-Był?
-Nie wiesz co się stało? Czy udajesz debila?
-Jesteś tak samo ponętna i gorąca jak twoja kuzynka. Wasi ojcowie wiedzieli co dobre.
-Boże pomóż mi z tym debilem.
-Spokojnie kochanie...
-Nie mów do mnie kochanie! A teraz albo otworzysz te drzwi, albo zrobię wszystko by stąd wyjść. A chyba nie chcesz żebym wybiła ci szybę.
-Spokojnie złotko. Nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi. - Powiedział i odblokował drzwi. W momencie w którym weszłam na swój ganek zaczął padać deszcz.
-Pieprzony idiota. - Mruknęłam pod nosem zamykając za sobą drzwi. Zdjęłam buty, rzucając je w kąt. Wzięłam z kuchni jabłko i weszłam na górę. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to chłopak siedzący na swoim parapecie w domku obok. Rzuciłam plecak pod okno, siadając na parapecie.
-Tasza mówiła że jesteś miłą i fajną osobą.
-Cóż to było jakieś trzy lata temu, kiedy widziałam ją ostatnim razem. - Wyjęłam swój zeszyt i ołówek.
-Aha. Przyjechałaś tu nadrobić stracony czas z kuzynką?
-Nie jestem tu ponieważ wkurwiłam rodziców.
-Chodź ze mną na imprezę.
-Co?! Chyba śnisz!
-Podwiozłem cię. - Prychnęłam.
-Nie musiałeś.
-Ale to zrobiłem.
-Więc to twój problem.
-Chcesz żebym był niemiły?
-Oh uwierz mi nie byłbyś pierwszy. Przed tobą były setki. - Jego mina lekko złagodniała.
Dobra on jest naprawdę dziwny.
-Czemu nie chcesz iść ze mną na imprezę?
-Nie znamy się.
-Ale wsiadłaś ze mną do auta.
-No i?
-No chodź.
-Nie dzięki. Mam coś lepszego do roboty. - Powiedziałam machając zeszytem i ołówkiem.
-Co tak właściwie tam masz?
-Coś co z pewnością ciebie nie zainteresuje.
-Jesteś pewna?
-Spierdalaj. - Powiedziałam zamykając okno. Teraz go widziałam, ale przynajmniej nie słyszałam. Po piętnastu minutach prawie dostałam zawału przez tego kretyna który stał w tej chwili na drzewie i pukał w moje okno. Z ruchu jego warg udało mi się odczytać "Gotowa?". Otworzyłam okno by się upewnić. - Czego?! - Warknęłam.
-Gotowa?
-Na co?
-Na imprezę.
-Mówiłam ci że nigdzie z tobą nie idę.
-No weź. Nie pożałujesz.
-Weź się ode mnie odpierdol okej! - Krzyknęłam i zatrzasnęłam okno sprawiając że chłopak prawie spadł z gałęzi. Zasłoniłam zasłonę i włączyłam głośną rockową muzykę. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
Czemu wspomnienia dopadły mnie właśnie teraz?

-No chodź będzie super, nie pożałujesz.
-No dobrze. - Powiedziałam i pocałowałam Grega. Cała impreza była naprawdę super. Alkohol, papierosy, głośna muzyka, zabawa. Czego innego potrzebuje zbuntowana trzynastolatka, którą rodzice mają głęboko w dupie, i się w ogóle nią nie interesują? Helloł ja potrzebuje by mi okazać choć trochę zainteresowania. Impreza była naprawdę super. Do czasu. Greg zaciągnął mnie do pokoju. Zaczął całować moją szyję. Co mi się podobało. Ale gdy zaczął wkładać ręce pod moją spódniczkę już nie było tak super.
-Greg. Greg przestań. Nie chcę.
-Siedź cicho. - Wymruczał mi do ucha. Rzucił mnie na łóżko i jednym ruchem zdjął moją bluzkę.
-Greg! - Zaczęłam go odpychać.
-Zamknij się dziwko! - Złapał moje ręce i przywiązał do łóżka chustkami które były przewiązane na szczebelkach łóżka. Należących zapewne do właścicielki. 
-Greg! Puść mnie!
-Krzycz o tak. To mnie podnieca. - Rozerwał mój stanik a ja krzyknęłam.
-Nikt cię nie usłyszy brzydulo!
-Co?!
-Myślałaś że jestem z tobą z miłości! Ha! Spójrz na siebie! Gruba, tłusta świnia! Brzydka! Chcę tylko jednego! Wiesz czego? Twojej cipki. - Wyszeptał mi do ucha.
-Wypuść mnie! Ratunku! Aaał! - Krzyknęłam gdy jego dłoń zetknęła się z wielką siłą z moim policzkiem.
-Zamknij się szmato! - Zdjął ze mnie spódniczkę a ja zaczęłam go kopać. - Ty suko! - Krzyknął a po chwili pasek od jego spodni wywołał wielki świst by zderzyć się z moimi nogami. - Będziesz grzeczna czy mam powtórzyć? - Zaczęłam płakać. - Odpowiedz mi! - Jeszcze raz zdzielił mnie paskiem tym razem w brzuch.
-Będę grzeczna. - Wyjąkałam przez łzy.
-Głośniej! - I kolejny raz oberwałam w brzuch.
-Będę grzeczna! - Krzyknęłam a on zdjął mi majtki. A w następnej chwili sam się rozebrał. Pieprzył mnie z całej siły, aż straciłam przytomność. Obudziłam się gdy coś znalazło się w mojej buzi. Okazało się że to jego penis. Moje ręce nie były już przywiązane do poręczy, a ja znajdowałam się na środku łóżka. Greg zaczął unosić się w górę i w dół. Pamiętam że trudno mi było oddychać. A gdy już doszedł jego sperma zaczęła spływać mi do gardła ale nie byłam w stanie połknąć i zaczęłam się krztusić i wymiotować. Znowu zemdlałam.
Obudziłam się trzy dni później w szpitalu. Wezwano policje. Musiałam wszystko powiedzieć. Chłopak miał skończone dziewiętnaście lat. Został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za gwałt nieletniej i usiłowanie zabójstwa.
Od tamtego czasu zaczęłam się głodzić jego słowa huczały mi w głowie. Przestałam jeść, zaczęłam się odchudzać i trenować. Popadłam w bulimię i anoreksję. Po półtorej roku rodzice to odkryli. Wysłali mnie na terapie. Pół roku spędziłam zamknięta w zakładzie. Trzy razy próbowałam się zabić. Pierwszy raz po miesiącu włamałam się do gabinetu pielęgniarek i nałykałam dużej ilości różnych tabletek i syropów. Ocknęłam się po tygodniu. Drugi kiedy minął trzeci miesiąc pobytu w zakładzie stało się to w łazience, podcięłam sobie żyły, ale znalazła mnie pielęgniarka i zabrała żyletkę, opatrzyła moje ręce i podłączyła kroplówki. Wypytywali mnie czemu to robię. Odpowiadałam "Bo nie chcę tu żyć. Zamknięta w psychiatryku. Życie mnie nienawidzi. Nic dobrego mnie nie czeka." Trzeci raz chciałam się zabić gdy minęło ponad pięć miesięcy. Powiesiłam się na prześcieradle pod lampą. Ale znów zostałam uratowana. Pielęgniarki mówiły że to cud. Trzy razy próbowałam się zabić i za każdym razem zostałam odratowana. Mówiły że to znak że w moim żuciu wydarzy się coś dobrego. Wystarczy tylko na to zaczekać. Przez kolejne pół roku musiałam codziennie jeździć na spotkanie z terapeutą. Udowodnić mu że się nie głodzę i nie próbuję zabić. Ostatnie pół roku minęło spokojnie jak na razie. Żadnych nawrotów choroby. Siedziałam w domu nigdzie nie wychodząc.

Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o dziewiątej cała zapłakana. Wyłączyłam muzykę która wciąż grała i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się w to samo w co byłam ubrana wczoraj i zeszłam na dół zjadłam dwie kanapki z salami i poszłam z powrotem do pokoju. Odsłoniłam zasłonę i otworzyłam okno. Usiadłam na parapecie i pogrążyłam w myślach. Nie wiem ile tak siedziałam ale ocknęłam się gdy Harry krzyknął.
-Urządziłaś sobie własną imprezę wczoraj i mnie nie zaprosiłaś?!!
-Odpierdol się!
-Co ty taka niemiła?
-Życie nauczyło mnie jak być zimną suką! Masz z tym problem?! To spierdalaj! - Zamknęłam okno by go nie słyszeć.

-Delfino kochanie nie możesz tak siedzieć sama w pokoju.
-Właśnie że mogę.
-Kochanie musisz wyjść do ludzi.
-Nic nie muszę
-Terapeuta powiedział że masz utrzymywać kontakt z przyjaciółmi.
-Nie mam przyjaciół. Ciekawe dlaczego? O już wiem. Przez pół roku byłam trzymana zamknięta w jakimś wariatkowie czy chuj wie co to było. A kolejne pół miałam lekcje indywidualne i codzienne spotkania z pieprzonym terapeutą. A teraz oczekujesz że mam wyjść do ludzi. Pytam się kogo? Nikt mnie od ponad roku nie widział.
-To wyjdź. Pokaż się im.
-Ta. Wyśmieją mnie. Nie dziękuję.

Kolejne wspomnienie zalało moją głowę. Założyłam słuchawki i włączyłam muzykę z mojego mp3. Zbiegłam na dół założyłam moje trampki i wybiegłam z domu. Wsiadłam do busa i odjechałam do miasta. Pobiegałam trochę w parku. Później weszłam do pizzerii, po zjedzeniu pizzy spacerowałam ulicami Nowego Jorku. Zauważyłam przed jakąś klatką czarnego bmx'a rozejrzałam się dyskretnie dookoła ale nikogo nie było. Wsiadłam na niego i odjechałam po ponad dwóch godzinach dojechałam do domu.
-Nie ładnie kraść.
-Weź się odpierdol ode mnie. Idź się uczep kogoś innego. Czym ci zawiniłam? A rower jest mój. - Powiedziałam i weszłam na ganek otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zanim zdążyłam je zamknąć chłopak umieścił nogę w progu tak bym nie mogła ich zamknąć. - Odejdź.
-Nie zamierzam.
-Czemu?
-Bo jesteś intrygująca.
-Fajnie. A teraz odejdź.
-Nie.
-Boże człowieku co z tobą jest nie tak?

--------------------------------------
---------------------
Czytasz komentujesz.

3 komentarze: